czwartek, 22 maja 2014

III CAMPUS UJ-ULICA GRONOSTAJOWA 2014r-nazywana tez "ulicą unijną" w Krakowie - TO ADRES III campusu UJ


Tego dnia z zamiarem zrobienia zdjęć, spacerkiem szłam  ul.Gronostajową od strony tramwajowego przystanku, przez cały teren zabudowy III Campusu UJ. Na tym odcinku ulica ma utwardzona nawierzchnie. Dalej, do miejsca gdzie łączy się ona z z ul.Skotnicką, to już  bardzo urokliwa wokół, ale  polna droga, po ulewnych deszczach trudna do przejścia. MIEJSCAMI , NA OTWARTEJ PRZESTRZENI ROZCIĄGA SIĘ  WSPANIAŁA PANORAMA NA WSZYSTKIE STRONY ŚWIATA. Ulicę tę  znam od lat 12 i odwiedzam po kilka razy co roku. Zaczynam tu spacery w połowie maja/po zimnych świętych/. JAKOŚ TAK PO MAJOWYCH  ZIMNYCH ŚWIĘTYCH W 2002 ROKU poszłyśmy na pierwszy spacer w ten rejon. Idąc z centrum swojego osiedla   przez błota i bagna obecnej ul.Zakrzowieckiej i błotnistą drogę pomiędzy łąkami a laskiem, wpadając w błoto po kostki, wyszłyśmy na wprost zielonego domu mieszkalnego. W dali za domem była jakaś duża budowa. Jak na następnym spacerze się dowiedziałam tutaj , że rozpoczynała się realizacja inwestycji realizowanej dzięki  DZIĘKI UNIJNYM DOTACJOM, inwestycji dla Krakowa najbardziej prestiżowej i najkosztowniejszej, realizowanej pn. - III CAMPUS UJ. JAK POINFORMOWAŁ MNIE  wtedy MóJ ROZMÓWCA w trakcie budowy były  pierwsze dwa obiekty ale cały kompleks będzie miał budynków kilkanaście i będzie sięgał od Zakrzówka do Skotnik. A jak będzie się nazywała ta ulica   zapytałam. SŁYSZAŁEM ŻE GRONOSTAJOWA ALE MY MIĘDZY SOBĄ MóWIMY "UNIJNA" powiedział. Dlaczego unijna? No bo kasa stamtąd ma być, dopowiedział rozmówca. Nie wierzyłam za bardzo w te opowieści Stał już  jeden parterowy budynek/obecnie  nr 3 przy ul.Gronostajowej/ i w głębi trwała budowa wyższych obiektów/obecnie centralny budynek UJ/. Ale na tym pierwszym spacerze wokół widać było tylko wysokie chaszcze i zalaną bajorami drogę w prawo i w lewo. A w bajorach była czarna, mazista woda o ostrym niemiłym zapachu szamba. Taki sam zapach dochodził z pobliskiego lasku i łąk. Z lewej w dali widać było ww  budowę a z prawej pola, łąki z chaszczami i lasy. Ogromna przestrzeń i hen , w dali dziwny -jamnikowaty aczkolwiek elegancki  budynek z czerwonej cegły. Poszłyśmy tą drogą w prawo grzęznąc w błocie po kostki a czasami wpadając w grząskie bagno znacznie głębiej. Umęczone i zabrudzone ale zachwycone widokami po 4 godzinach PIERWSZEGO SPECERU  wróciłyśmy do punktu wyjścia, zataczając koło wokół łąk i lasku. Kilka dni później poszłam zobaczyć tę pierwszą budowę III KAMPUSU UJ. Trzeba było mieć nie lada wyobraźnie aby sobie wyobrazić inwestycje o jakiej mówił mój rozmówca. JA AŻ TAKIEJ NIE MIAŁAM, DLATEGO prawie co roku/bywało że losowe sytuacje zmieniały ten rytuał/  wykonywałam po kilka spacerów na ul.Gronostajową na całej jej długości. Od pełnego komarów i mdlącego niemiłego zapachu lasku na początku obecnej ulicy a wtedy błotnistej drogi, do skrzyżowania z ul.Skotnicką gdzie Gronostajowa się kończy. CZEGO JAK CZEGO ALE BŁOTA, KOMARÓW, ROBACTWA WSZELAKIEGO TUTAJ NIE BRAKOWAŁO, ale było w tym księżycowym krajobrazie coś, co przyciągało. A po kilku latach dzikiego krajobrazu, spacerowałam już po parku wkomponowanym w krajobraz  Zakrzówka i ul.Norymberskiej, odpoczywałam na ławeczkach Wawelskiej Aleji, podziwiając jej elegabcję i piękna prostotę i tę w zakresie małej architektury i tęj Jej osi Tyniec/Wawel. Idąc teraz od strony tramwajowego przystanku mijamy po prawej lasek i aleje wawelską wraz z rozlokowanymi wzdłuż jej trasy pięknymi super nowoczesnymi obiektami nowych uczelni. Jedne mające już pierwszych absolwentów inne w budowie. Dalej mijamy odchodzącą w prawo ulice Prof. Łojasiewicza. Za tym skrzyżowaniem ciągną się wzdłuż ulicy na dzisiaj nie zabudowane ani nie zagospodarowane tereny zielone i lasek przy którym kończy się utwardzona część ulicy. Natomiast po prawej stronie ulicy Gronostajowej zlokalizowały się nowe budynki uczelni pobumerowane od nr 3 do nr 9. Za nimi  powstał ostatnio nowy park kampusu, a dalej naturalnie  dzikie łąki, rozciągające do końca ulicy Gronostajowej czyli do skrzyżowania z ul.Skotnicką i dalej. Zmieniła się też bardzo i roślinność wokół ulicy na tym obszarze. Sama ulica pozostając nadal polną droga zmieniła się również bardzo. W miejsce duszącego fetoru  spływającej ze wzgórza czarnej i mazistej wody, powietrze nasyca zapach czystej zieleni. Inwestycje realizowane w ramach III kampusu  od strony  ul.Grota Roweckiego, nowa magistrala kanalizacyjna, drenaże i kanały odwadniające uczyniły ten teren bardzo atrakcyjnym. PIĘKNE WODNE OCZKA Z KRYSTALICXZNIE CZYSTĄ WODĄ,W KTÓREJ PRZEGLĄDA SIE NIEBO I ROŚLINNOŚĆ. Zniknęły CUCHNACE WODNE BAJORA I ROZLEWISKA oraz  komary i inne tnące owady, których tu było mnóstwo. Nadal po "zimnych majowych świętych" przejść tu trudno, ale rekompensuje tę niewygodę wspaniała przyroda i widoczna nowoczesna zabudowa budynków CAMPUSU, PAT, CENTRUM INNOWACJI A NA DALSZYM PLANIE MIESZKANIOWYCH I HANDLOWYCH BUDYNKÓW RUCZAJA, WIEŻY CISNIEŃ W SKOTNIKACH, KOMINÓW SKAWINY, NOWOCZESNEJ ZABUDOWY JEDNORODZINNEJ, OPACTWA BENEDYTYNÓW NA BIELANACH itd, itp. Zmieniła się też bardzo roślinność przyległych do ulicy terenów łąkowych. Przed laty pomiędzy tą ulica a Ruczajem były dwie wydeptane polne drogi i lekko utwardzona ulica Skotnicka, nie było możliwości przejścia dowolną ścieżką  przez siebie na bieżąco wytyczaną. Roślinność była tutaj wysoka, gęsta, niektóra bardzo niebezpieczna  a tereny grząskie z bagnami i moczarami niewidocznymi w tej gęstwie a przez to bardzo   niebezpieczne .Duże ilości stanowiących duże enklawy zbitych gęsto krzaków jeżyn, przeplatały równie ostre i szeroko rozgałęzione osty jakich już teraz trudno byłoby szukać w tej okolicy. Były całe łany gęstych i bardzo wysokich traw o bardzo szorstkiej w dotyku łodydze, mocno  kaleczące ostrymi łodygami po ich złamaniu i pozostawiające swoje łodygi zakończone pióropuszami jak palmy aż do wiosny. I były rośliny budzące przerażenie u przechodniów którzy je znali choćby z opisu w prasie jak ja/ a  podczas spacerów moją wiedzę w tym zakresie uzupełniła Pani która pracując w szpitalu znała temat doskonale/- była to roślina pastewna, której dotyk w nieodpowiedni sposób powodował silne poparzenia i rany które goiły się latami a  były osoby u których nie wygoiły się nawet po latach. Rany te były  też bardzo bolesne.  Była to roślina  o potocznej  nazwie"barszcz",której nasiona jako prezent od wschodnich sąsiadów na przełomie lat 1950/1960, miały  wspomagać  polskie rolnictwo bowiem była to roślina bardzo plenna i stworzona przez naukowców na kiszonki dla bydła. Jak donosiła prasa  w wiele lat  później, rolnicy szybko zaczęli jej się bać i kiszonek z niej zaniechali. O ile na polach rolników przypominała swoim wyglądem dziki koper o tyle tu na łąkach osiągała wielkość znacznie wyższą i była mocno krzaczasta. Mnóstwo było krzaków głogów też bardzo rosochatych i mocno kłujących oraz drzew śliwek mirabelek. W ogóle był tu krajobraz  groźny i bardzo  'KSIĘżYCOWY". Tylko mieszkalne małe domy w dali ożywiały to pustkowie. Z czasem wszystkie proporcje się zmieniły. Teraz relikty minionej roślinności tu ongiś panującej widać z rzadka. Prawie wyginęły, pozostało może 20% wysokich traw. Krzaki głogów  na tym obszarze przestały się intensywnie rozrastać i mnożyć. Stały się jakieś takie mniej rosochate i jakby przyjazne.
Zaś drzewka mirabelek bardziej dekoracyjne, jeżyny mniej kłujące. Krzaków "barszcza"i ogromnych ostów pozostały pojedyncze sztuki. Za to przybyło wiele nowych gatunków traw, ładnych i przyjaznych w dotyku oraz kilkadziesiąt gatunków ziół objęło tutaj swoje panowanie. Może i były ongiś ale nie widoczne w wysokiej innej i dzikiej  roślinności. A bezpiecznych ścieżek pomiędzy ulicą Gronostajową a tramwajową trasa, takich na przełaj przez łąki może być teraz tyle ile każdy zapragnie. Dla każdego inna.
GDY DOCHODZIMY DO UL.SKOTNICKIE , MAMY OTWARTY I  WSPANIAŁY WIDOK NA LASY KOSTRZA I TYŃCA, LASY I OPACTWO NA SREBRNEJ GORZE,NA LAS WOLSKI, NA PYCHOWICKĄ  GÓRKĘ. Zauroczyła mnie ta dziko elegancka  ulica i cały  kompleks Campusu UJ i czekam dnia gdy dzika dotąd i tą dzikością piękna ulica Gronostajowa biegnąca przez dzikie naturalnie tereny, stanie się wygodnym dla spacerowiczów traktem ale z zachowaniem dzisiejszego uroku-czy kiedyś tak będzie ?. Czy aby wyrosło nowe- musi ulec całkowitej zagładzie stare? Nie wyobrażam sobie sytuacji że któregoś roku, gdy przyjadę tu "po majowych  zimnych świętych" i nie będzie już potoku i okresowych rozlewisk po których pływają  opadające "kotki" bazi i powierzchnia wody wygląda jak pokryta białym puchem. ZA TO MIJAĆ MNIE BĘDĄ WSZELAKIE POJAZDY. To już nie byłaby ta MOJA ULICA GRONOSTAJOWA. CO ROKU W POŁOWIE MAJA I WRZEŚNIA DLA MNIE  NAJPIĘKNIEJSZA ULICA KRAKOWA- ulica rezerwat, KTÓRY ULEGŁ METAMORFOZIE,
 I z roku na rok coraz piękniejsza jest z poziomu tej ulicy na całej jej długości panorama tak w prawo jak i w lewo i na wprost. I NIECH TAK BĘDZIE NADAL.

 ZDJĘCIA NIŻEJ   PREZENTUJA  wiosne i lato 2014 oraz arch.jesień 2013r, WIDZIANE Z POZIOMU UL.GRONOSTAJOWEJ NA CAŁEJ JEJ DŁUGOŚCI

wiosna 2014 /trasa ul.Gronostajowej-wydruk z mapy z internetu/





 



 .........................lato 2014.......................







jesień 2013/archiwum/





.........................KONIEC prezentacji zdjęć z ul.Gronostajowej. wiosna 2014 i jesień 2013................isw........................

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz